W cyklicznej imprezie, zorganizowanej przez O/PTTK w Opolu wzięło udział 47 turystów z Opolszczyzny. Impreza ta miała na celu popularyzację kwalifikowanej turystyki górskiej i walorów przyrodniczo - krajoznawczych Tatrzańskiego Parku Narodowego Polski i Słowacji. Naszymi opiekunami byli kol. Julian Burza (turystyka górska) i kol. Jan Łukasiewicz (przyroda). Z kolei o oprawę muzyczno - wokalną dbał kol. Jurek (gitara, organki, śpiew). Furorę natomiast zrobiła nasza rajdowa maskotka trzyletnia Tola - tchórzofretka!
08.08. sobota
Z Łopusznej - wsi, z którą był związany ks. prof. Józef Tischner - niebieskim szlakiem docieramy na Bukowinę Waksmundzką, mijamy Halę Długą i zdobywamy Turbacz 1310 m, szczyt zaliczany do "Korony Gór Polski". Jest to maleńka polanka, otoczona świerkami; stoi na niej kamienny obelisk i metalowy krzyż z datami 1945-85. Zawiedzeni brakiem panoramy, schodzimy żółtym Papieskim Szlakiem, zatrzymujemy się w Kaplicy Papieskiej, gdzie nad drzwiami widnieje napis: "Pasterzowi RP - Pasterze 1979". Z Nowego Targu odjeżdżamy do Zakopanego, gdzie na Pardałówce, w pensjonacie "U Wacławików" witają nas kol. kol. Ewa Brosz i Henryk Adamski.
09.08. niedziela
Doliną Filipka, później Złotą idziemy do miejsca pielgrzymek górali i turystów, na słynne Wiktorówki, gdzie stoi kaplica z cudowną figurką Matki Boskiej Jaworzyńskiej Królowej Tatr oraz są tablice pośmiertne osób, które zginęły w górach. Na Rusinowej Polanie, słynącej z fantastycznej panoramy Tatr Wysokich czekają nas przepiękne widoki, a pogoda jest wręcz idealna. Szybko zdobywamy Gęsią Szyję (której nazwę wzięto od kształtu skałek) 1490 m i schodzimy do Psiej Trawki. Z tego miejsca, sześć osób - żądnych dalszych wrażeń - decyduje się na zdobywanie kolejnych szczytów. Są to: Wielki Kopieniec 1328 m i wreszcie Nosal 1206 m. Zejście z tego ostatniego jest utrudnione (stromo, kamieniście i tłum niedzielnych turystów). Dla widoków na Giewont czy Kasprowy warto było odłączyć się od zasadniczej grupy.
10.08. poniedziałek
Z Palenicy Białczańskiej idziemy do słynnych Wodogrzmotów Mickiewicza. Są to trzy efektowne kaskady, spadające z Doliny Roztoki do Doliny Białki. Nazwę wodospadom nadało w 1891 r. Towarzystwo Tatrzańskie na pamiątkę sprowadzenia zwłok wieszcza do kraju, choć poeta nigdy nie był w tym miejscu. Idziemy dalej, wzdłuż potoku Roztoka. Przed nami wodospad Siklawa; jest to największy wodospad w Tatrach, spadający z wysokości do 70 m z progu Doliny Pięciu Stawów Polskich do Doliny Roztoki. Po dłuższym odpoczynku i sesji zdjęciowej, grupa rozdziela się. Większość z nas decyduje się zdobyć przełęcz Krzyżne 2112 m - słynącą z doskonałego widoku na Tatry Wysokie - i zejść później do Murowańca. Dla tej grupy jest to wyczerpująca wędrówka , dopiero o 20-ej melduje się w pensjonacie. Mniejsza grupa, tylko pięcioosobowa, dociera do schroniska w Dolinie pięciu Stawów Polskich, położonego najwyżej, bo na wysokości 1670 m. schroniska w Polsce. Stąd czarnym łącznikiem schodzi do głównego, zielonego szlaku, aby koło Wodogrzmotów Mickiewicza skręcić do drewnianego schroniska w Roztoce (pierwsza wzmianka o nim pochodzi z 1876 r.). Dzięki położeniu na uboczu od najbardziej uczęszczanych szlaków, zachowało ono prawdziwą górską atmosferę. Ale to nie koniec wrażeń w tym dniu. Po późnej obiadokolacji, jedziemy do wioski Murzasichle, gdzie w Izbie Regionalnej "U Gąsienicy",
http://www.ugasienicy.pl/izba/?izba=prelekcje
przy grzańcu galicyjskim i piwie, bierzemy udział w tzw. "posiadzie". Góral - z wykształcenia nauczyciel - Adam Gąsienica snuje opowieści o pierwszych osadnikach, zbójnikach, zwyczajach pasterskich, przeplatając je grą na różnych instrumentach. Swój popis okrasza śpiewem i humorem góralskim, aby zakończyć go projekcją przeźroczy i slajdów z panoramami tatrzańskimi i barwnymi postaciami z tego regionu.
11.08. wtorek
W planach mamy słowackie Tatry Zachodnie. Krzyżuje je gwałtowne załamanie pogody. Mijamy założoną w 1592 r. wioskę Chochołów, tłumnie odwiedzaną przez turystów, za sprawą wspaniałych góralskich chałup. Domy, zbudowane z drewnianych płazów w tradycyjnym stylu podhalańskim, pochodzą z przełomu XVIII i XIX wieku. Na terenie Słowacji, w Oravicy zostawiamy parę osób, żądnych kąpieli w źródłach termalnych i od Zverovki usiłujemy rozpocząć planowaną marszrutę Rohacką Doliną. Niestety, pada i to coraz mocniej. Do Tatliakovej Chaty 1373 m docieramy kompletnie przemoczeni. Dalsza wędrówka nie ma sensu, nawet widok jeziorka Tatliakove Plesko nie poprawia nam humoru, pora wracać. Zabieramy nasze "kąpielowiczki" i na Pardałówce dokonujemy cudów, aby się wysuszyć i rozgrzać.
12.08. środa
Niepewni pogody i tego, co nas czeka, wracamy na Słowację, tym razem do Aquaparku w Oravicy
http://www.meanderpark.com/PL/page.php?id=t1
aby spędzić dzień w basenach termalnych, igrać ze sztucznymi falami wodnymi - jednym słowem wypocząć. Indywidualistki - Ala z Agnieszką - zrobiły sobie wycieczkę pieszą, od Krupówek (z pomnikiem zasłużonego dla Podhala Władysława Zamoyskiego 1853 - 1924), mijając stylowy Dom Turysty z największym w Europie dachem gontowym, czarnym szlakiem weszły na Gubałówkę 1123 m. Idąc grzbietem, dotarły do wyciągu kolejki krzesełkowej i zeszły żółtym szlakiem do muzeum im. Jana Kasprowicza na Harendzie.
http://www.harenda.com.pl/
Można tam zobaczyć pamiątki po poecie i jego rodzinie: rękopisy, fotografie, obrazy, książki i meble. Obok willi znajduje się granitowe mauzoleum z prochami poety zm. 01.08.1926 r. W górnej części, w kaplicy spoczywa jego trzecia żona, Maria. Po wizycie na Harendzie i w pobliskim kościółku, nasze turystki żółtym szlakiem, tzw. Drogą Homolacką, przez bezdroża, koło zaniedbanego cmentarza żydowskiego, wróciły na Pardałówkę. Ale to nie był koniec wrażeń. Wieczorem, duża 20-osobowa grupa udała się do Bukowiny Tatrzańskiej. Tam na Wierchu Rusińskim, mimo początkowo złej aury i problemów technicznych, w ramach XLIII Sabałowych Bajań odbył się koncert zespołu romskiego "Kałe Bała" i gwiazdy wieczoru , zespołu "Trebunie - Tutki". To było coś! Przepiękna strawa dla ducha!
13.08. czwartek
Zwiedzanie rozpoczynamy od Sanktuarium Pallotynów na Krzeptówkach M.B. Fatimskiej,
http://www.smbf.pl
zbudowanego jako votum wdzięczności za ocalenie Ojca Św. 13 maja 1981 r. Następnie zwiedzamy dom rodzinny Jana Krzeptowskiego, słynnego "Sabały".
http://szlak.wrotamalopolski.pl/PL/Obiekty.aspx?id=87
Przebija słońce, decydujemy się na spacer Doliną Kościeliską. Mijamy Bramę Kantaka, kapliczkę zbójnicką, z młotkami górniczymi, umieszczonymi pod gontową kopułą (kiedyś w tej dolinie istniał ośrodek górniczo-hutniczy). Pogoda się psuje, znowu pada, koło Polany Pisanej większość grupy zawraca. Nasza ósemka decyduje się iść do schroniska im. Walerego Goetla "Ornak" 1108 m i później dotrzeć do Smreczyńskiego Stawu 1227 m, o pow. 0,8 ha (te niewielkie jeziorko uwieczniali na swoich obrazach m.in. Gerson i Wyczółkowski). Wracając, zbaczamy na okrężny szlak w malowniczym wąwozie Kraków, wyciętym w ciemnych wapieniach. Przechodzimy przez Smoczą Jamę (o dł. 37 m i różnicy poziomów 21 m). Do jaskini prowadzi perć z drabiną i łańcuchami. Warunki ekstremalne, jest b. ślisko i mokro, latarka nie chce się zapalić, jesteśmy w całkowitych ciemnościach, a z przodu turystka (oczywiście nie z naszej grupy) ze stresu nie chce wyjść na powierzchnię. Na szczęście wszystko dobrze się kończy; pełni wrażeń i adrenaliny, wracamy na Pardałówkę. Czwartkowy wieczór to seria pożegnań w różnych grupach i lokalach.
14.08. piątek
Ostatni dzień rajdu to: zakupy pod Gubałówką, wizyta na Pęksowym Brzyzku
http://turystyka.gazeta.pl/Turystyka/1,81910,4612545.html
Na tym zabytkowym, z poł. XIX w. cmentarzu dla zasłużonych osób można zobaczyć nagrobki Marusarzów, Bachledów, Gąsieniców, Kenara, Hasiora, itd. Jedziemy do Zubrzycy Górnej, aby zwiedzić Orawski Park Etnograficzny
http://www.orawa.eu/
Skansen ten powstał wokół drewnianego dworu Moniaków, podarowanego w latach 30. XX w. państwu polskiemu przez potomków starego orawskiego rodu sołtysiego. Kończymy zwiedzanie, zatrzymujemy się na dłużej w słynnej karczmie "Rzym" w Suchej Beskidzkiej. Nasz rajd dobiega końca. Jak wygląda podsumowanie? Każdy uczestnik tego rajdu ma inne wspomnienia, indywidualistki są dumne, że przeszły Kozią Przełęcz i zdobyły Kasprowy Wierch czy Wysoką w Pieninach. Każdy nawiązał nowe kontakty i wzmocnił siły przed powrotem do pracy. Żegnamy się w Opolu, dziękując pilotom i kierowcy za opiekę i troskę. Umawiamy się na kolejne spotkanie w tym samym składzie na tatrzańskich szlakach w 2010 r.
Komentarze (0)