Wyszukiwarka

06.06.1992

okladka

Współtwórz ten dzień:

Sprawdź co się działo w Twoje urodziny, dzień ślubu itp.:

Artykuły (3)

Premierem Pawlak

Macierewicz - na urlop, Milczanowski - do MSW, Onyszkiewicz - do MON

W piątek Sejm powołał na wniosek prezydenta Lecha Wałęsy Waldemara Pawlaka na stanowisko prezesa Rady Ministrów. Za kandydaturą Waldemara Pawlaka głosowało 261 posłów (większa część KP UD, KP KL-D, KP PPG, KP KPN, KP SLD, KP PSL, KP Solidarność Pracy), przeciwko 149 (KP ?S?, KP PC, KP ZChN, KP PL i Frakcja Prawicy Demokratycznej UD), wstrzymało się 7 posłów.

Jeden z liderów Forum Chrześcijańsko-Demokratycznego (dawna frakcja chadecka PC), które w najbliższym czasie ma utworzyć wraz z Janem Olszewskim własny klub parlamentarny, wychodząc z Sejmu powiedział nam: ?Sprawa stała się jasna. Scena polityczna podzieliła się na dwa obozy: patriotyczny i zdrady narodowej?.

?Silna grupa pod wezwaniem...? - powiedział Wałęsa o tworzącej się koalicji i dodał: ?...prezydenta? (...).


Wszystko to było jak czarny sen

Ten Sejm, który obradował nocą z czwartku na piątek, wydawał się złowieszczą realizacją najbardziej pesymistycznych oczekiwań. Akcja wszczęta przez ministra Macierewicza, za zgodą premiera Olszewskiego, zatruła na długo polskie życie publiczne. Teraz wciąż będziemy napotykać podejrzliwość, pomówienia i oszczerstwa.

Nic nie zostało wyjaśnione. Natomiast ośmieszone zostało państwo polskie. Powiem więcej. Pewna idea polska, która przez tyle lat przynosiła nam zaszczyt, stanowiła tytuł do dumy, idea ?Solidarności?, godności i prawdy - została zhańbiona. W sposób całkowicie nieodpowiedzialny, bez sprawdzenia, dla niskich, koniunkturalnych motywów, zniszczono wszystkie autorytety, a głowie państwa publicznie postawiono najbardziej hańbiące w obrębie polskiej kultury oskarżenie.

Jeśli poseł na Sejm mógł z trybuny ciskać tego rodzaju pomówienia pod adresem prezydenta, to bez żadnej wątpliwości rozpocznie się teraz gorszący spektakl wyciągania każdemu wszystkich szczegółów z życiorysu. Wnet dowiemy się, kto załamał się w śledztwie, a kto podpisał deklarację lojalności po wprowadzeniu stanu wojennego. Wnet publicznie będziemy roztrząsać, kto ma ślub kościelny, kto dzieci pozamałżeńskie, a kogo widziano w restauracji z cudzą żoną.

(...) Najpierw było moc obietnic przełomu i przyspieszenia. Miała nastąpić dekomunizacja i rozliczenie winnych. W zamian za to obejrzeliśmy spektakl rządów niekompetencji i gorszące czystki personalne, które godziły swym ostrzem bynajmniej nie w komunistów, ale w przedstawicieli innych ugrupowań antykomunistycznej opozycji. Obserwowaliśmy postępującą destrukcję stabilności w wojsku, rozkład resortu spraw wewnętrznych i nieodpowiedzialne ataki na politykę zagraniczną. (...)

Upublicznienie przez ministra Macierewicza nazwisk polityków podejrzewanych przezeń o współpracę z policją komunistyczną było kroplą, która przepełnia kielich. Dobrze się tedy stało, że prezydent zareagował w trybie nagłym i nadzwyczajnym. Państwo polskie znalazło się w niebezpieczeństwie i dlatego ta reakcja Wałęsy tym razem była uzasadniona.

Tak przebiegała kolejna faza rozpętanej dwa lata temu ?wojny na górze?. Wtedy po raz pierwszy uruchomiono, wspólnie przez prezydenta i jego dzisiejszych adwersarzy, ten mechanizm fałszywych pomówień, nieuczciwych oskarżeń, pustych obietnic. Wtedy po raz pierwszy usłyszeliśmy publicznie kłamstwa o jakichś tajnych porozumieniach przy Okrągłym Stole bądź w Magdalence. Teraz miał odbyć się finał: przez szlachetnych idealistów mieli zostać zdemaskowani agenci tajnej policji, która zresztą faktycznie nie była policją polską. A zatem zdemaskowani zostać mieli agenci obcych, wrogich potęg.

Powiedzmy otwarcie: nikt jeszcze tak bardzo nie dowartościował propagandy komunistycznej, która przez długie lata stanu wojennego usiłowała zohydzić ludzi, dziś wpisywanych przez ministra Macierewicza na policyjną listę hańby.

Dlatego rząd Jana Olszewskiego musiał odejść (...).

Zastanawiam się dzisiaj: co stało się z Janem Olszewskim?

Co spowodowało, że ten wspaniały człowiek, najwybitniejszy polski obrońca w procesach politycznych, jeden z najciekawszych i najbardziej przenikliwych analityków współczesnej Polski, dopuścił, żeby w jego imieniu mógł dokonywać się taki horror? Tej zagadki psychologicznej nie potrafię rozwiązać. Jednego natomiast jestem pewny: jeżeli takie gorszące nadużycie mogło stać się udziałem człowieka miary Jana Olszewskiego, to nikt na polskiej scenie politycznej nie jest wolny od tego rodzaju zagrożeń (...).


Sejm w dniu teczek

Widać było po twarzy, kto został umieszczony na liście agentów. Rozmawia dwóch posłów, z klubów politycznie przeciwstawnych. Jeszcze tydzień temu głosowali z entuzjazmem za uchwałą o teczkach, jeszcze tydzień temu walili w pulpity, kiedy poseł KPUD Jerzy Ciemniewski, protestując przeciw pozbawianiu osób oskarżanych o współpracę możliwości odwołania się do sądu, rezygnował z udziału w pracach Sejmu.

Dziś obaj znaleźli się na listach MSW. - Co pan zamierza zrobić? - pyta jeden drugiego. Ale zrobić już nic nie można. Ci umieszczeni na listach powtarzają: przecież ja nigdy... To pomyłka. Ich koledzy klubowi naradzają się, jak ich bronić. Nie ma jak. Listy są tajne. Są tajne, ale w Sejmie mówi się, że od poprzedniego dnia, kiedy były jeszcze bardziej tajne, przybyło tam co najmniej jedno nazwisko: Leszka Moczulskiego. Parę dni wcześniej premier Jan Olszewski ściskał mu dłoń w URM, a Moczulski był partnerem do rozszerzania prorządowej koalicji.

Kiedy Moczulski ogłasza w Sejmie, że nie był agentem, w kiosku sejmowym można kupić ?Tygodnik Solidarność?, a w nim wywiad z Moczulskim.

Weryfikacja jest konieczna - podkreślał szef KPN. - Wierzę w instynkt samozachowawczy ministra Macierewicza. ?Jeśli bowiem wśród setek czy tysięcy [teczek - red.] znajdzie się choćby jedna fałszywka, polityk Macierewicz własnymi rękami założy sobie pętlę na szyję?.

Tymczasem polityk Macierewicz przemierza korytarze sejmowe z fajką w ręku. Jego ochrona jest coraz liczniejsza. Z tą fajką to minister był ostatnio widziany w telewizji, kiedy siedział na kanapce w Belwederze. Widzieliśmy, jak prezydent go upomina, czy aby sprawiedliwie będą listy ujawniane. A minister zapewniał, że tak. A prezydent dziwił się odwadze swojego ministra.

Teraz się okazuje, że minister gwarzył tak sobie o tej odwadze z prezydentem, którego już uznawał za agenta.

Kanapkę widzieliśmy. Ale nie pokazano nam sceny, gdy minister spraw wewnętrznych wyjął teczki i powiedział: To moje teczki. A wtedy prezydent powiedział do Wachowskiego: Mietek, pokaż nasze.

Z jednej więc strony teczki spuchły o Moczulskiego, z drugiej mówi się, że schudły o nazwiska przeniesione na listę wyższych sfer. Listę tę otrzymał też prezydent. Wieczorem przed kamerami Kazimierz Świtoń, jeden z twórców wolnych związków zawodowych, obok Krzysztofa Wyszkowskiego i Lecha Wałęsy, ogłosi, że prezydent był agentem.

Nim prezydenta posłowie przyjęli owacją na stojąco, rzecz w Sejmie nie spotykana, rozeszła się pogłoska? plotka? że może być on aresztowany, że ogłoszono stan gotowości w nadwiślańskich jednostkach. Być może źródłem tych pogłosek była rozmowa wiceministra obrony narodowej Romualda Szeremietiewa z posłem KPN Adamem Słomką. Minister mówił coś o czołgach, wojsku postawionym w stan gotowości i płonących pod Warszawą lasach.

Po wiceministrze za obrabianie posła Słomki i jego kolegi Michała Janiszewskiego wziął się premier Olszewski. Premier oczekiwał po pośle Słomce, że zdetronizuje on swego szefa, Leszka Moczulskiego, sam obejmie kierownictwo KPN, a następnie w dowód wdzięczności za podsunięcie mu tego pomysłu poprze rząd.

Jeszcze we wtorek, kiedy to premier proponował KPN wejście do rządu, Moczulski mógł zostać wicepremierem. Dopiero w czwartek premier zorientował się, że miałby w rządzie agenta. Okazało się, że lojalność nie jest mocną stroną premiera, skoro namawia Słomkę na wymierzony w Moczulskiego zamach stanu w KPN.

Ta cecha premiera potwierdziła się tego wieczoru jeszcze raz. Ten przecież wybitny obrońca polityczny oświadczył, że nie czytał akt, na których oparte były listy Macierewicza, mimo że na listach są - jak można domniemywać - osoby mu osobiście bliskie.

W czwartek posłowie umocnili się w przekonaniu, że rząd łatwo władzy nie odda.

Kiedy więc wieczorem rozeszła się pogłoska, że premier pojechał do telewizji, w kuluarach słychać było pytanie: ?Stan wojenny? Czy może ogłosi w telewizji listy agentów??.

Nie wiem, co Jan Olszewski i Antoni Macierewicz powiedzą tym wszystkim, którzy nie byli agentami, a zostali o to pomówieni. ?Przepraszam?? I czy osoby te będą mogły odpowiedzieć: ?Nie szkodzi, nic się nie stało??


Komentarze (0)

Najnowsze historie (1) » dodaj historię

Zmodyfikowane okładki (0) » dodaj okładkę

Zdjęcia (0) » dodaj zdjęcie

NAJNOWSZE HISTORIE UŻYTKOWNIKÓW

zobacz więcej historii

WYBRALI TEN DZIEŃ

OSTATNIO OGLĄDANE DNI

ostatnio oglądane wydanie

Gazetopuzzle

Puzzle z dowolnie wybranej pierwszej strony "Gazety Wyborczej". Format 68 cm x 48 cm - 1000 elementów wykonane na prawdziwej niebieskiej tekturze puzzlowej. Dostępne także puzzle 240, 120 i 30, elementów.

zobacz

Kolekcja Fryderyk Chopin

Unikalna, nowa kolekcja Gazety Wyborczej, ze znakiem jakości Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina. Chopin w komplecie, w nagraniach najwybitniejszych pianistów XX i XXI wieku.

kup zobacz

Kompozytorzy filmowi

Wyjątkowa antologia dla wszystkich, którzy kochają kino! 20 albumów poświęconych mistrzom muzyki filmowej, 20 tomów fascynujących opowieści o życiu i twórczości najsławniejszych kompozytorów.

kup zobacz