Artykuły (1)
Wojna z USA
W precyzyjnej operacji nieznani terroryści użyli czterech porwanych samolotów łącznie z 266 pasażerami. Wszyscy zginęli. Dwa samoloty przebiły na wylot obie wieże World Trade Center. Mówi się nawet o ponad 10 tys. ofiar - w biurowcach i na ulicach Manhattanu. Trzeci samolot uderzył w Pentagon w Waszyngtonie. Czwarty, zapewne zmierzający na rezydencję prezydenta w Camp David, spadł w lesie pod Pittsburghiem. Jednej z pasażerek udało się zadzwonić: - Porwali nas, zadźgali członka załogi, lecimy w dół.
Ewakuowano ONZ, Kapitol, Biały Dom, budynki federalne w całych USA. Przed północą runął trzeci budynek WTC, czwarty płonął i groził zawaleniem.
Kto za tym stoi? Przedstawiciele CIA mówią, że dowody wskazują na osławionego terrorystę Osamę ben Ladena, który z terenu Afganistanu sterował wieloma zamachami. (...)
Piekło Manhattanu
(...) Skoordynowany atak terrorystów rozpoczął się od niezwykłej napaści na 110-piętrowe budynki World Trade Center w sercu finansowej dzielnicy Nowego Jorku. Dwa pasażerskie boeingi z co najmniej 150 osobami na pokładzie wbiły się w każdą z wież. Po 16 czasu polskiego obie wieże, płonące od połowy wysokości wzwyż, zawaliły się na sąsiednie budynki. Na Manhattanie wybuchł kolosalny pożar. Tysiące ludzi w panice próbowały wydostać się z ogarniętej kłębami dymu dzielnicy. Policja i straż pożarna były bezradne.
Atak czterech samolotów
- Straty mogą być ogromne - ocenił burmistrz Rudolph Giuliani, który nakazał ewakuację południowego Manhattanu. Ale we wtorek wieczorem nikt nie był w stanie ocenić, ile osób zginęło w World Trade Center. W nocy związek zawodowy strażaków USA podał, że w wyniku wybuchu i w pożodze zginęło 200 strażaków. W chwili wybuchu - tuż przed dziewiątą rano czasu lokalnego - znajdowało się tam ponad 10 tys. ludzi. Wiadomo, że w momencie zawalenia się budynku w środku i wokół niego było także kilkuset strażaków oraz policjantów. W tym samym czasie trzeci samolot pasażerski z blisko setką ludzi na pokładzie uderzył w jedno ze skrzydeł Pentagonu - słynnego pięciokątnego budynku Departamentu Obrony położonego po zachodniej stronie rzeki Potomac w Waszyngtonie. W tej części gmachu mieściło się dowództwo sił lądowych USA.
Czwarty samolot spadł w lesie w pobliżu Pittsburgha, w północnej części USA. Również na jego pokładzie było kilkadziesiąt osób. Samolot - według nieoficjalnych informacji - kierował się w stronę letniej posiadłości prezydenta USA w Camp David i niewykluczone, że został zestrzelony przez armię.
Wszystkie samoloty, które zaatakkowały Nowy Jork i Waszyngton, zostały porwane we wtorek rano tuż po starcie z kilku lotnisk na Wschodnim Wybrzeżu USA. Wszystkie leciały w dalekie trasy, co gwarantowało, że są po brzegi wypełnione paliwem. Dwa samoloty należały do linii American Airlines, a dwa do United Airlines. Na ich pokładzie było w sumie ponad 300 pasażerów.
Ameryka zastygła w bezruchu - takiego ataku na własne terytorium USA nie przeżyły od 1941 roku, gdy Japończycy unicestwili flotę w Pearl Harbor na Hawajach.
Większość publicznych budynków w całym kraju została wczoraj zamknięta do odwołania. Nieczynne są kina, teatry, parki narodowe, słynna tama Hoovera i kasyna w Las Vegas, wszystkie agencje federalne w Waszyngtonie, Kongres USA, centrum lotów kosmicznych NASA na Florydzie oraz wszystkie stadiony sportowe.
Zamknięta została co najmniej do dziś do godz. 18 czasu polskiego przestrzeń powietrzna nad USA i Kanadą. Wszystkie samoloty do USA zostały zawrócone, żadna maszyna poza wojskowymi nie ma również prawa startu.
Już rano ze stolicy wywiezieni zostali kluczowi kongresmani, którzy w razie wojny przewidziani są jako rezerwowy rząd USA. Sam prezydent Bush, który większą część dnia spędził w bazie wojskowej Offutt w Nebrasce, wieczorem wrócił do Waszyngtonu. (...)
Oblężenie Waszyngtonu
(...) Przez całą noc Biały Dom był otoczony ścisłym kordonem uzbrojonych w karabiny maszynowe i granaty agentów ochrony. Wzdłuż wielu kluczowych budynków w stolicy postawione zostały betonowe zapory na wypadek, gdyby terroryści próbowali wjechać do środka autem wypełnionym materiałami wybuchowymi.
Manhattan pozostaje odcięty od świata - zamknięte są wszystkie drogi z i do miasta. Nie działa większość telefonów w mieście, bardzo utrudniona jest łączność internetowa. (...)
Nadal nikt nie wziął odpowiedzialności za zamachy. Jednak przedstawiciele CIA w oświadczeniach przekazanych wieczorem stacjom telewizyjnym twierdzili, że z informacji uzyskanych już po ataku należy przypuszczać, iż za zamachami stoi jednak najbardziej oczywisty podejrzany - saudyjski milioner Osama ben Laden.
- Ktokolwiek to zrobił, zapłaci bardzo dużą cenę - mówi ?Gazecie? Neil Livingstone, były ekspert FBI do spraw terroryzmu. - Ten atak był aktem wojny, teraz pozostaje pytanie, czy jako naród potrafimy sprostać wyzwaniu i ukarać agresorów tak, jak to zrobili nasi przodkowie po Pearl Harbor.
Bartosz Węglarczyk
Tak się zaczyna XXI wiek
Są w dziejach zdarzenia, które stają się symbolicznym wyznacznikiem nadziei i grozy. XX wiek miał takie zdarzenia. Zabójstwo arcyksięcia Ferdynanda, które rozpoczęło wielką wojnę. Pożar Reichstagu, który pokazał odrażającą twarz brunatnego nacjonalizmu. Terror wielkich czystek, a potem Archipelag Gułag, które ujawniły, czym naprawdę jest komunizm. Auschwitz, czyli znak ostatecznej Zagłady. Hiroszima - Nagasaki, które, niezależnie od racji i intencji, pozostają znakiem straszliwej siły niszczenia, jaką dysponuje współczesny człowiek.
Miał też XX wiek swe znaki nadziei: klęskę faszyzmu i ?Solidarność?, która rozpoczęła pokojowy demontaż komunizmu.
Wchodziliśmy w XXI wiek pełni wielkich nadziei, ale też niepokoju. Bez wątpienia znakiem nadziei jest to, że w tak wielu krajach rozwija się demokracja. To, co się zdarzyło w Nowym Jorku, jest znakiem grozy, przed jaką ostrzegali najwięksi pesymiści. Atak był dziełem szaleńców, którzy - kimkolwiek są - nie potrzebują żadnego usprawiedliwienia, żadnej legitymizacji. Wystarczą pieniądze i martwe sumienie. Zabili całkowicie niewinnych ludzi, by osiągnąć cele, których - wiadomo - nie da się osiągnąć w ten sposób. Diabeł, którego świat postępu, demokracji, wiedzy chciał pogrzebać, pokazał swą straszną twarz.
My, w Polsce, na własnej skórze odczuwaliśmy tragedie i triumfy XX wieku. Dziś łączymy się w bólu i rozpaczy z amerykańskim narodem. Dołączamy nasz krzyk protestu.
Adam Michnik
Zmodyfikowane okładki (2) » dodaj okładkę
-
- Autor:
- Red_Devil
- Data:
- 12.09.2001
-
- Autor:
- 2tea2room2
- Data:
- 12.09.2001
Zdjęcia (5) » dodaj zdjęcie
-
Zdjęcie z edycji okładki
- Autor:
- mdn
- Wyświetleń:
- 12
-
Zdjęcie z edycji okładki
- Autor:
- 2tea2room2
- Wyświetleń:
- 12
Artykuły z archiwum GW (4)
NAJNOWSZE HISTORIE UŻYTKOWNIKÓW
-
Wybraliśmy najlepszą babcię na świecie !!!
Dzisiejszy numer zostanie poświęcony Pani Stasi- wzorowej babci ! :)
-
" Pociąg Przyjaźni '' styczeń 1981 r
09.01. piątek zbiórka o 17.30 dworzec PKP Opole,wyjazd do Warszawy ...






.jpg)
.jpg)

Komentarze (2)
Wlodek
08.05.2009
Mam ten egzemplarz do dziś. Cały 11 września spędziłem oglądając relację w telewizji z Nowego Jorku. Bardzo mnie poruszył tamten dzień.
Kristo
08.05.2009
Nic ich to do dziś dnia nie nauczyło