Artykuły (2)
Ucieczka dyktatora
W piątek w południe na falach bukareszteńskiej rozgłośni popłynęły słowa: ?Zwyciężyliśmy, Ceausescu upadł!?. Zaapelowano do wojska o złożenie broni. Poinformowano, że władzę w kraju objął komitet, na którego czele stanął Corneliu Manescu [dawny minister spraw zagranicznych - przyp. red.].
?Nadajemy pierwszą wolną audycję od czterdziestu lat. Była to rewolucja młodzieży. Dyktator został obalony? - powiedział komentator radiowy.
Po tej wiadomości w Bukareszcie zapanowała powszechna radość. Ludzie na ulicach padali sobie w ramiona, palono i rozdzierano na kawałki portrety znienawidzonego dyktatora.
Agencja TASS podała, że demonstranci w asyście czołgów udali się pod siedzibę Komitetu Centralnego partii rumuńskiej. ?Żołnierze byli radośni, w podniosłym nastroju, wyraźnie zbratani z ludnością? - relacjonował korespondent tej agencji.
Gdy przystąpiono do szturmu budynku, Ceausescu opuścił go, uciekając helikopterem. ?Szczur, szczur!? - towarzyszyły mu okrzyki zgromadzonych wokół gmachu. Atakujący z łatwością sforsowali zabarykadowane drzwi i okna KC. (...)
Na temat losu obalonego dyktatora napływały w piątek po południu sensacyjne wiadomości. Najpierw agencja Tanjug poinformowała, że Ceausescu znajduje się na bukareszteńskim lotnisku z zamiarem opuszczenia Rumunii. Następnie agencja TASS podała, że dowódca garnizonu bukareszteńskiego gen. Mihai Kitsak wezwał żołnierzy znajdujących się w pobliżu lotniska, by aresztowali Ceausescu i dostarczyli nowym władzom, które postawią go przed sądem ludowym. Kolejne doniesienia mówiły, że obalony dyktator zbiegł z lotniska samochodem i został aresztowany w mieście Tirgoviste, około 75 km od Bukaresztu. Następnie radio bukareszteńskie poinformowało, że z aresztu udało mu się zbiec.
Jednak dwie godziny później Ceausescu został ujęty ponownie w tej samej miejscowości (...).
Dodatek nadzwyczajny ?Gazety?. Rumunia wolna!
Nie wiemy, jak potoczy się dalej historia Rumunii. Jedno jest pewne, że naród, który musiał milczeć tak długo, wypowiedział swoje zdanie i już się nie da uciszyć.
19.15 - Trwają ciężkie walki między oddziałami wojsk bezpieczeństwa i wojskiem przed budynkiem KC i pałacem prezydenckim. Setki zabitych. Stanął w płomieniach dawny pałac królewski (obecnie częściowo Muzeum Narodowe, częściowo pałac Ceaus´escu). Bez przerwy trwa strzelanina, także rakietami. Korespondent Reutera przerywa nadawanie.
O 20.45 telewizja Bukareszt poinformowała, że Nicolae i Elena Ceaus´escu opuścili Rumunię, a ich syn Nicu ukrywa się gdzieś w kraju. Zaapelowała do obywateli, aby nie pozwolili im uciec. Wezwała też ludność Bukaresztu, aby opuściła ulice i nie przeszkadzała wojsku walczyć z siłami bezpieczeństwa.
Około dziesiątej wieczór atak sił bezpieczeństwa na pałac prezydencki został odparty. Natomiast pod gmachem radia Bukareszt nadal toczą się zacięte walki. Ion Iliescu, jeden z członków Komitetu Ocalenia Narodowego, wezwał mieszkańców miasta, by udali się tam, aby wspomóc oddziały wojska. Nieznana jest liczba ofiar, które padły w piątek w Bukareszcie, wiadomo jednak, że przepełnione są wszystkie szpitale stolicy.
W chwili, kiedy oddajemy numer do druku, trwają walki na ulicach Bukaresztu. Starcia objęły plac Republiki, na którym dziś rano doszło do gigantycznych manifestacji ludowych, płonie gmach KC - z którego wczoraj przemawiał dyktator, a dziś przedstawiciel uformowanego naprędce Komitetu Ocalenia Narodowego.
Wewnątrz płonącego gmachu, atakowanego przez siły bezpieczeństwa wierne Ceaus´escu, znajdują się członkowie Komitetu Ocalenia Narodowego wraz z broniącymi ich oddziałami wojskowymi, które stanęły po stronie rewolucji.
Przebieg wydarzeń
W czwartek późnym wieczorem tłumy ściągały na plac Uniwersytecki. Było ich coraz więcej - już około godz. 21 liczbę zgromadzonych obliczano na 80-90 tysięcy, a wciąż nadciągali nowi.
Czwartek wieczór - ?Nie odejdziemy?
W oknach budynków wokół placu i na wiodących do niego ulicach paliły się wszystkie światła. Ludzie wychodzili na balkony. Pozdrawiali idących, wykrzykiwali antyceaus´escowskie hasła.
Wojsko stało w pogotowiu. Czołgi miały włączone motory, helikoptery przelatywały nisko nad głowami. Milicja i żołnierze zaczęli zajmować ulice prowadzące do placu. Ubrani w mundury polowe, uzbrojeni w tarcze, pałki, kaski, broń palną.
Tymczasem na coraz bardziej zatłoczonym placu ustawiono prowizoryczną trybunę. Wdrapywali się na nią mówcy - najczęściej młodzi - by wygłaszać płomienne przemówienia.
Grupy młodzieży stawały przed oddziałami wojska, krzycząc ?Wojsko z nami? i ?Demonstracja pokojowa?. Tłum wyśpiewywał: ?Ole, ole, precz z Ceaus´escu!?.
Około godz. 1 w nocy przez megafony wezwano ludzi do rozejścia. ?Nie odejdziemy? - zaczął skandować tłum. Z helikopterów wystrzelono pierwsze pociski z gazem łzawiącym. Część ludzi schroniła się w bocznych uliczkach, lecz powracali natychmiast, gdy tylko duszące obłoki stawały się mniej gęste. ?Nie odejdziemy!?, ?Nie odejdziemy!?, ?Nie odejdziemy!?.
Noc z czwartku na piątek - 50 zabitych
I wtedy wojsko i milicja ruszyły do ataku. Uruchomiono armatki wodne i czołgi, które starały się wjechać na plac. Nie udawało się rozproszyć zaciętych, zdeterminowanych tłumów. Rozległy się strzały z broni maszynowej. Jeden z czołgów, który wjechał w tłum, został podpalony na samym środku placu. Padli ranni i zabici. Jak wielu - nie wiadomo.
?Widzieliśmy, jak odnoszono na bok ciała dwóch młodych chłopców? - relacjonował korespondent TASS. ?Jakiś młody człowiek ze łzami w oczach pokazywał ludziom skrwawioną legitymację studencką, mówiąc, że należała do jego przyjaciela zastrzelonego przed chwilą na placu?.
W czwartek w Bukareszcie zginęło przynajmniej 50 ludzi.
Piątek rano - ?Armia z nami?
?Wygląda na to, że reżim Ceaus´escu się kończy? - podała z Bukaresztu agencja Reutera w piątek rano. Po czwartkowej masakrze, która pociągnęła za sobą śmierć kilkudziesięciu osób, w centrum miasta ponownie zgromadziły się setki tysięcy ludzi. Tym razem oddziały wojskowe i siły bezpieczeństwa nie zaatakowały demonstrantów. Wielu żołnierzy i członków Securitate (tajnej policji) przeszło na stronę tłumów żądających ustąpienia dyktatora.
Jeszcze niedawno słyszeliśmy, że RRumunom brak ducha buntu. Jeszcze niedawno mówiło się, że Rumuni nie znają, co to tęsknota za demokracją. Jeszcze niedawno powtarzano po świecie, że wojsko i policja wystarczą bukareszteńskiemu Drakuli do uporania się z każdą operacją. I oto potwór, który miał przetrwać wszystko - upadł.
Jeszcze wczoraj świat czytał, płacząc, wiadomości o wojsku strzelającym do dzieci, o masakrze dokonanej na rozkaz żony oszalałego dyktatora, o nafaszerowanych narkotykami milicjantach, którzy dobijają rannych, bezbronnych ludzi. Wydawało się, że gwałt i przemoc wezmą górę nad protestem znękanych i zrozpaczonych. I oto dziś bezbronni cywile zatykają swoje sztandary na czołgach, które miały ich miażdżyć.
Ci bezbronni cywile krzyczeli do wojsk i policji dyktatora, krzyczeli do całego świata, że nie boją się umierać. I byli gotowi na śmierć. Powstali bez jednego karabinu. Razem - Rumuni, Węgrzy siedmiogrodzcy, siedmiogrodzcy Niemcy. Ci, co szli z dziećmi przeciw czołgom i karabinom maszynowym, wołali: ?Nie strzelajcie, jesteśmy Rumunami?. Ale byli gotowi na śmierć. I znaleźli śmierć. Zginęli za wolność Rumunii, za jej prawo do demokracji i dobrego imienia. Dziś wolność i demokracja zwyciężyły. Po kilku dniach.
Rumuni zapłacili za tę swą wolność i demokrację cenę straszną. Ale, płacąc ją, udowodnili, że nie ma w Europie narodów mniej europejskich, że w Europie nie ma narodów, które pogodzą się z panowaniem głupoty i zła.
Bracia Rumuni, dokonaliście więcej, niż ktokolwiek mógł sobie wyobrazić. Dokonaliście więcej, niż było można. Dokonaliście rzeczy nieprawdopodobnej, której nie dokonał nikt poza Wami. Świat chyli głowy przed Waszą wielkością.
Stefan Bratkowski
Zmodyfikowane okładki (0) » dodaj okładkę
Zdjęcia (0) » dodaj zdjęcie
Artykuły z archiwum GW (0)
NAJNOWSZE HISTORIE UŻYTKOWNIKÓW
-
Wybraliśmy najlepszą babcię na świecie !!!
Dzisiejszy numer zostanie poświęcony Pani Stasi- wzorowej babci ! :)
-
" Pociąg Przyjaźni '' styczeń 1981 r
09.01. piątek zbiórka o 17.30 dworzec PKP Opole,wyjazd do Warszawy ...




.jpg)
.jpg)

Komentarze (0)